Lato stulecia, rekordowe temperatury, parne noce i nieznośny upał utrzymujący się tygodniami: Tegoroczne lato wywołało wiele komentarzy z różnych branż. Faktem jest: Było gorąco, zdecydowanie za gorąco. Ale zamiast narzekać na upał, należy teraz z chłodną głową znaleźć rozwiązania.
Jak możemy wykorzystać doświadczenia z tego roku, aby w przyszłym roku lepiej przetrwać kolejną falę upałów? I jak radzą sobie z tym inne kraje? W tym artykule wchodzimy na naprawdę gorący grunt i zadajemy pytania, których kiedyś nigdy sobie nie zadawano: Dlaczego budujemy tylko na mroźne zimy, a nie w końcu również odporne na upały?
Fakty: Rekordowe lato 2026
Lato 2026 nie było dla osób o słabych nerwach – ani słabym krążeniu. W serce Europy wielokrotnie uderzały masywne fale upałów z temperaturami znacznie przekraczającymi 35 °C. To, co lata wcześniej było bagatelizowane jako „piękne letnie dni", w tym roku wkroczyło w nowe wymiary.
Ekstremalne upały nie są już wyjątkowym zjawiskiem pogodowym. Modele klimatyczne wyraźnie pokazują, że liczba gorących dni i fal upałów będzie w dłuższej perspektywie nadal rosła. A nasza branża budowlana? Ma teraz poważny problem. Przede wszystkim my wszyscy mamy ten problem: Wiele naszych budynków i całe miasta zostały zaplanowane na zupełnie inne temperatury.
Od dziesięcioleci ogromnie inwestujemy w izolację termiczną i efektywność energetyczną w zakresie ogrzewania. Nasze domy stają się coraz szczelniejsze i lepiej izolowane: od energetycznie zoptymalizowanych okien z potrójnym oszkleniem po najwydajniejsze systemy grzewcze i drzwi, które lepiej chronią przed zimnem niż światło przed ciemnością.
Ale gdy tylko nadchodzi lato, właśnie to prowadzi do problemów: kumulacja ciepła, brak wentylacji, parne powietrze i darmowa sauna na poddaszu. Pytanie brzmi: Dlaczego potrafimy tak dobrze chronić budynki przed zimnem, ale jesteśmy niemal bezradni wobec letnich upałów?
W rzeczywistości w Niemczech istnieje cały szereg środków odnoszących się do ochrony przed letnim ciepłem. W ustawie o energii budynków (GEG) znajdują się wytyczne mające na celu obniżenie ryzyka przegrzania budynków. Jednak planowanie, istniejąca zabudowa i rzeczywisty rozwój klimatyczny nie zawsze do siebie pasują. Czasami dzielą je światy – lub kilka dziesięcioleci.
Pytanie brzmi zatem: Czy nasze dotychczasowe koncepcje ochrony przed upałem są jeszcze wystarczające, gdy pojedyncze gorące dni zamieniają się w intensywne fale upałów? Czy może zamiast jedynie kręcić śrubkami, powinniśmy od razu opracować zupełnie nowe koncepcje ochrony przed upałem? Właśnie o to dziś chodzi.
Kontekst historyczny: Niemcy w gorączce grzewczej
Aby zrozumieć, dlaczego budujemy tak, jak budujemy, warto spojrzeć w przeszłość. Niemcy zawsze miały problem: zimę. W ciągu ostatnich stuleci pochłonęła ona wiele ofiar, które bez odpowiedniego ogrzewania po prostu zamarzały. To dosłownie wypaliło się w pamięci.
Dawniej: Dobrze zaopatrzeni zimą
Tradycyjnie Niemcy słyną z długich, mroźnych zim. Wielu z nas zna te długie okresy mrozów jeszcze z dzieciństwa. Trzy tygodnie śnieżnego chaosu: dawniej zupełnie normalne, dziś raczej wyjątek. Do tego w ostatnich dziesięcioleciach doszły rosnące ceny energii w połączeniu z wysoką emisją CO₂ z zaopatrzenia w ciepło, na przykład z węgla, ropy lub gazu.
Nic dziwnego, że koncentracja na energooszczędnym budownictwie przez dziesięciolecia skupiała się na takich czynnikach jak izolacja termiczna, wysokiej jakości okna i efektywna technika grzewcza. Z energetycznego punktu widzenia było to całkowicie sensowne. Chodziło o to, aby tracić jak najmniej ciepła i zużywać przy tym jak najmniej energii.
Dziś: Problem latem
To, co teraz spada Niemcom na głowę, to bardzo prosta zasada: Budynek nie rozróżnia ciepła „pożądanego" i „niepożądanego". Sensem dobrze izolowanej powłoki budynku jest zmniejszona wymiana ciepła w obu kierunkach. Zimą jest to niezwykle praktyczne, ale latem może stać się problemem.
Zimą ciepło pozostaje wewnątrz, co jest oczywiście ogromną zaletą. Zużywamy w ten sposób mniej energii, aby osiągnąć umiarkowaną temperaturę w naszych czterech ścianach. Raz ogrzane, pozostaje przez dłuższy czas przyjemnie ciepłe.
Dokładnie to jest latem jednak problematyczne. Gdy ciepło dostanie się do wnętrza, pozostaje tam. A dziś dochodzą do tego zupełnie inne problemy. W końcu to już nie tylko ciepło z zewnątrz czy obecność wielu osób ogrzewa nasze budynki od wewnątrz.
Odpowiedzialne są przede wszystkim komputery i monitory, często mocne oświetlenie, pracujące urządzenia domowe, maszyny lub serwery. Szczególnie w budynkach biurowych prowadzi to nierzadko do dużych obciążeń cieplnych.
Ochrona przed upałem: Gdzie leży problem?
Jedno na wstępie: Izolacja zasadniczo nie jest problemem, wręcz przeciwnie. Jeśli zastosowano dobrą izolację, chroni ona wnętrze przed ciepłem z zewnątrz. W końcu w ogóle nie dopuszcza ciepła do środka. Prawdziwymi problemami są inne elementy budynku, na przykład ciemne dachy z materiałów, które pochłaniają i magazynują ciepło, doprowadzając więźbę dachową wewnętrznie do wrzenia.
Również duże powierzchnie okien, brak zacienienia i konstrukcja, która lepiej magazynuje ciepło, niż je oddaje, przyczyniają się do ogromnego dopływu ciepła, gdy przez kilka kolejnych dni jest tak nieznośnie gorąco. Przypominamy: ciepło, które raz znajdzie się wewnątrz, pozostaje tam.
W poprzednich latach natura ogromnie pomagała nam z tym problemem. Budynek może bowiem w ciągu dnia pochłaniać ciepło, magazynować je w elementach konstrukcyjnych i nocą oddawać je do powietrza w pomieszczeniu. Szczególnie beton i mury są znane jako dobre akumulatory ciepła, utrzymujące pomieszczenia chłodne w ciągu dnia. Dzięki odpowiedniemu wietrzeniu to ciepłe powietrze wydostaje się nocą lub wczesnym rankiem na zewnątrz, a chłodne powietrze napływa do środka.
Jednak w tym roku odczuliśmy, gdzie wyznaczone są naturalne granice. Jeśli temperatura na zewnątrz nie spada nocą wystarczająco, takie tropikalne noce powodują, że temperatura we wnętrzu rośnie z dnia na dzień. A po trzech lub czterech gorących dniach ze zbyt ciepłymi nocami robimy sobie mimowolną sesję w saunie, która szybko się nie kończy.
Dobrze izolowane ściany to jedno, ale co z oknami? Szczególnie w budynkach biurowych okna są największymi słabymi punktami termicznymi. Zimą ucieka przez nie ciepło, a latem promienie słoneczne wnoszą zbyt dużo ciepła do wnętrza. Nie pomoże tu nawet potrójne oszklenie.
Ważne jest przede wszystkim: W którą stronę skierowane są okna? I czy istnieje ochrona przeciwsłoneczna, która przechwytuje promienie słoneczne jeszcze przed szybą? Tylko w ten sposób możemy zapobiec temu, by ciepło w ogóle znalazło drogę do naszych domów. Ale czy problem z rozgrzanymi miastami naprawdę leży tylko w naszych budynkach?
Wyspy ciepła: Zagrożenie upałami w centrach miast
Dlaczego w naszych miastach jest tak gorąco? Tu nie chodzi już tylko o pojedyncze budynki, ale o planowanie urbanistyczne w ogóle. Gdy planowano większość naszych miast, nie mieliśmy jeszcze tych ekstremalnych problemów z długotrwałymi upałami. Najczęściej chodziło raczej o to, by pomieścić jak najwięcej ludzi i sklepów na małej powierzchni. Wiele miast rozrastało się również naturalnie lub musiało zostać szybko i tanio odbudowane po zniszczeniach, na przykład po drugiej wojnie światowej. Więc na takie przypadki jak fale upałów również nie planowano.
Nasze miasta nagrzewają się bardziej niż ich otoczenie i stygną nocą wolniej. Beton, asfalt i fasady magazynują bowiem ciepło w ciągu dnia. Gdy słońce zachodzi i w końcu powinien powiać chłodniejszy wiatr, miasto oddaje ciepło dnia i nieprzyjemnie ogrzewa właściwie przyjemne powietrze. W ten sposób nocny efekt chłodzenia całkowicie zanika. Nazywa się to wyspą ciepła.
Do tego dochodzi uszczelnienie powierzchni. Na powierzchniach uszczelnionych woda deszczowa prawie nie może być magazynowana i parować. Naszym miastom brakuje tu ważnego naturalnego efektu chłodzenia, na przykład przez obszary z roślinnością. A skoro mowa o roślinach: drzewa i tereny zielone mogłyby przechwytywać palące promienie słoneczne, zanim uderzą bezpośrednio w ulice, duże place czy budynki. Bez tego efektu zacienienia chłodzące działanie natury nie występuje.
Co więcej, klimatowi miejskiemu szkodzi gęsta zabudowa. Między tak ciasno stojącymi budynkami kumuluje się ciepło, które tylko niezwykle powoli znajduje drogę na zewnątrz. Klimatyzatory czynią to wszystko jeszcze bardziej dramatycznym: owszem, chłodzą wnętrza, ale oddają odebrane ciepło na zewnątrz. Gdy prawie każda jednostka mieszkalna lub biurowa w centrum miasta ma klimatyzację, obciążenie cieplne wzrasta jeszcze bardziej. W końcu ciepło w mieście nie ma dokąd uciec.
Rozszerzmy spojrzenie poza nasze miasta. Najlepiej od razu poza granice kraju. Jeśli upały w innych regionach świata są od wieków na porządku dziennym: Jak te kraje sobie z nimi radzą? A przede wszystkim: Czego możemy się od nich nauczyć?
Jak inne kraje radzą sobie z falami upałów
W regionie śródziemnomorskim upał jest absolutną codziennością – i to od wieków. Kraje takie jak Hiszpania, Włochy i Grecja pokazują, że ochrona przed upałem działa również bez zaawansowanej technologii. Interesująca jest tu tradycyjna architektura śródziemnomorska: zacienienie, jasne fasady, małe otwory, zacienione dziedzińce wewnętrzne i przestrzenie przejściowe zapewniają przyjemny klimat, gdy świat na zewnątrz jest zbyt gorący.
Większość posiadłości lub domów jest zbudowana tak, że posiada zacieniony dziedziniec wewnętrzny. Obszar ten jest jednak znacznie więcej niż tylko przyjemnym miejscem pobytu – odpowiednio zorientowany, chłodzi cały budynek. Jak to działa? Dachy opadają wszystkie w kierunku dziedzińca, tak że deszcz spływa bezpośrednio do niego. Dzięki bujnej roślinności obszary te magazynują wodę i oprócz chłodzenia przez parowanie zapewniają również wystarczającą ilość cienia.
Również głębokie otwory, w których osadzone są okna, oraz drewniane okiennice, arkady, pergole i okapy chronią przed bezpośrednim nasłonecznieniem i minimalizują w ten sposób ciepło, które przenika przez fasadę do wnętrza. Architektura śródziemnomorska nie tylko wygląda więc pięknie, ale sprawdziła się również w walce z długotrwałymi upałami.
Kolejnym krajem, który zna fale upałów, jest Japonia. Tam to nie tylko utrzymujący się upał, ale także wysoka wilgotność powietrza z powodu położenia nad morzem wymaga dostosowanego stylu budowania. W tradycyjnych budynkach okna i otwarte obszary są zaprojektowane tak, że wentylacja krzyżowa zawsze zapewnia przyjemne powietrze.
Również duże okapy, otwarte rzuty kondygnacji i zadaszone strefy między budynkami lub pomieszczeniami zapewniają ruch powietrza i zacienienie. Możemy więc stwierdzić, że tradycyjna architektura pracuje z cieniem, powietrzem i przestrzeniami pośrednimi, zamiast rozwiązywać problemy termiczne na przykład za pomocą klimatyzacji. Budynki stają się tym samym niejako same interfejsem klimatycznym między wnętrzem a przestrzenią zewnętrzną.
Niemiecka branża budowlana: Środki przeciwko falom upałów
Jak najlepiej uczynić nasze budynki odpornymi na upały? Kopiować architekturę śródziemnomorską? Nie, to byłoby zbyt krótkowzroczne. Niemcy potrzebują budynków na lato, zimę, okresy przejściowe między nimi, a najlepiej również domów, które poradzą sobie z ekstremalną pogodą. Ostatecznie tym, czego potrzebujemy, jest solidna powłoka budynku z elastyczną regulacją temperatury.
Ważne jest przy tym zrozumienie, że środki pasywne mają zawsze najwyższy priorytet. Nie generują one bowiem dodatkowych kosztów ani emisji podczas eksploatacji budynku. Należą do nich następujące elementy planowania budynku:
- Orientacja budynku
- termiczna masa akumulacyjna dzięki masywnym ścianom
- Zacienienie przez zewnętrzną ochronę przeciwsłoneczną i zazielenienie
- naturalna wentylacja krzyżowa dzięki odpowiedniemu rozmieszczeniu okien
- Ograniczenie do naprawdę sensownych powierzchni okien
- jasne fasady i duże okapy
Dopiero po tych punktach powinniśmy myśleć o naszej ukochanej technice. Przede wszystkim chodzi o to, aby chłodzić przy jak najmniejszym udziale techniki tak efektywnie, jak to możliwe. W końcu elektronika również zawsze wytwarza pewne ciepło odpadowe. Szczególnie interesujące w obszarze inteligentnego domu byłoby wykorzystanie pełnego potencjału automatyzacji, na przykład poprzez inteligentne nocne wietrzenie.
Koncepcja: Planowanie urbanistyczne odporne na upały
Ważne jest, aby w planowaniu urbanistycznym postrzegać miasto jako system całościowy. Obejmuje to, oprócz samych budynków, również infrastrukturę, taką jak ulice, place, zaopatrzenie w energię i ruch kołowy. Jak kształtujemy tereny zielone, co z dachami garaży podziemnych, gdy nie chcemy już wielkopowierzchniowych parkingów, i jak zagwarantujemy, że powietrze między budynkami może swobodnie cyrkulować?
Nie potrzebujemy po prostu większej liczby drzew miejskich, które stoją samotnie stłoczone w pojedynczych alejach. O wiele ważniejsze są duże, połączone tereny zielone, które mogą magazynować wodę deszczową. Na dużych uszczelnionych powierzchniach potrzebujemy jasnych powierzchni i cienia zamiast ciemnego asfaltu, który się nagrzewa. Również woda deszczowa musi niezawodnie odpływać. Tu wchodzi w grę zasada miasta-gąbki.
Oprócz zazielenionych fasad i dachów, korytarze świeżego powietrza mogą pomóc złagodzić kumulację ciepła latem. Budynki nie mogą być traktowane pojedynczo, ale wspólnie jako kompleks, i muszą być odpowiednio planowane. Tylko w ten sposób możemy zapewnić, że ani upały z okresami suszy, ani ulewne deszcze nie sparaliżują naszych centrów miast lub – co byłoby znacznie gorsze – nie uczynią ich przez pewne okresy nienadającymi się do życia.
Prawie jeszcze ważniejsze: Uodpornić istniejącą zabudowę na upały
Na szczęście nowe budynki można stosunkowo dobrze dostosować. Ale większość miast stoi już od kilku dziesięcioleci. Istnieją piękne centra miast, w których takie dostosowanie nie zawsze jest możliwe. Poza tym nie wolno nam zapominać, że nikt z nas nie wie dokładnie, co będzie za 20 lub 30 lat.
Przy tym budynki, które od lat są częścią krajobrazu miejskiego, będą stały również za dziesięciolecia. Nie zostały zaplanowane ani na nasz dzisiejszy klimat, ani na to, jak będzie on wyglądał w przyszłości. Tu zaczyna się więc balansowanie: Co można doposażyć w istniejącej zabudowie? I jak daleko w przyszłość należy przy tym co najmniej myśleć?
Nie przy każdym domu objętym ochroną zabytków można umieścić zazielenienie na fasadzie lub na dachu. Najlepiej byłoby połączyć środki ochrony przed upałem z celami renowacji. Jaśniejszy kolor dachu przy i tak zbliżającej się renowacji dachu pomaga na przykład już trochę.
Podsumowanie: Nowa koncepcja ochrony przed upałem dla Niemiec?
Ostatecznie musimy pożegnać się z pytaniem „Czy budynek funkcjonuje w dzisiejszych warunkach?" i myśleć dalej w przyszłość. Ważne jest, czy planowany budynek będzie funkcjonował również w warunkach, które podczas jego żywotności z dużym prawdopodobieństwem wystąpią. A tu najlepiej spojrzeć na mapy klimatyczne zamiast w historyczną przeszłość.
Aby uczynić nasze domy i całe miasta odpornymi na upały, właściwie nie potrzebujemy już żadnej szeroko zakrojonej nowej koncepcji. Żadne mądre głowy nie muszą się już tu głowić. Wiele rozwiązań na długotrwałe fale upałów jest znacznie starszych niż nasza technika budowlana. Leżą one w tradycyjnych metodach budowlanych, które rozpowszechniły się w krajach, gdzie problemy, jakie mamy dziś w Niemczech, są od wieków codziennością.
Naszym celem powinno być projektowanie i modernizowanie budynków tak, aby potrzebowały jak najmniej technicznego chłodzenia. Dotychczas wiodącym pytaniem dla energooszczędnego budownictwa było: Jak zapobiegamy ucieczce ciepła z budynku zimą? Teraz drugie staje się równie ważne: Jak zapobiegamy temu, by budynek latem w ogóle nadmiernie się nagrzewał?
Aby być gotowym na przyszłość, nasze domy muszą umieć jedno i drugie, zarówno zatrzymywać ciepło, jak i odpierać upał. Poza tym ostatecznie nie chodzi tylko o pojedyncze budynki, ale o miasta odporne na upały. Nasze budynki, których dziś używamy i które planujemy, mają stać również za 20, 50 czy 100 lat. Tym samym dojrzała koncepcja ochrony przed upałem staje się długoterminowym celem planistycznym, który miejmy nadzieję zapewni środowiska nadające się do życia. Również podczas intensywnych fal upałów.