Wyobraźcie sobie, że jesteście studentem państwowego Uniwersytetu Florydy. Aby jednak dostać się na uczelnię, każdego dnia musicie przechodzić przez wielopasmową, ruchliwą ulicę. Klaksony, pisk opon, odgłosy hamowania i wrogie komentarze zirytowanych kierowców – wasz codzienny pejzaż dźwiękowy. Okoliczność, która jest niebezpieczna dla wszystkich trzech stron: studentów, kierowców i oczywiście samej uczelni. Ostatecznie wszyscy powinni dotrzeć na miejsce cali i zdrowi.
W związku z tym w latach 2010. XX wieku podjęto decyzję o budowie kładki dla pieszych nad tą właśnie ulicą. Dobry pomysł! Realizacja była jednak tragiczną katastrofą. Ledwo ukończono kładkę dla pieszych FIU, a już się zawaliła. Nad odbywającym się pod nią ruchem ulicznym. Spod gruzów wystawały już tylko zderzaki samochodów. Wielu ludzi zginęło. Natychmiast rozpoczęły się pierwsze dochodzenia. Jaka była przyczyna? Trzęsienie ziemi, burza, błędy montażowe? W tym artykule przyglądamy się dokładniej zawaleniu się kładki dla pieszych FIU.
Kładka dla pieszych FIU: innowacja i spektakl
Po kilku śmiertelnych wypadkach z udziałem studentów przechodzących przez ulicę, Florida International University dała zielone światło dla trwałego rozwiązania. W przyszłości most miał połączyć Sweetwater, dzielnicę Miami, z kampusem. Dzięki temu około 4000 studentów z tej dzielnicy miało w przyszłości bezpiecznie docierać na uniwersytet.
Ale nie miał to być zwykły most, lecz prawdziwe wydarzenie. Możliwie jak najbardziej prestiżowe i innowacyjne. Wprowadzono więc nową metodę budowy: konstrukcję mostów ABC. ABC oznacza tutaj Accelerated Bridge Construction, czyli przyspieszoną budowę mostu. Celem była wyraźnie szybka realizacja przy minimalnym czasie zamknięcia wielopasmowej ulicy i tym samym mniejszych utrudnieniach w ruchu.
W tym celu inżynierowie opracowali metodę, w której most nie był budowany kawałek po kawałku, jak to zwykle bywa. Całe główne przęsło o długości około 53 m zostało wykonane jako ogromny prefabrykat bezpośrednio obok ulicy. Element mostu ważył całe 950 t i został ostatecznie wstawiony w ciągu kilku godzin. W towarzystwie nagrań z dronów, doniesień prasowych i setek gapiów. Takiego widoku przecież nie ogląda się codziennie.
Całe wydarzenie zostało zorganizowane tak medialnie, że przynajmniej w regionie nikt nie mógł uciec przed licznymi relacjami, zarówno w sferze publicznej, jak i w świecie specjalistów. Pod względem projektu most kratownicowy z betonu ze swoimi ukośnymi prętami ukośnymi miał przypominać most podwieszany. Prawdziwy sztandarowy projekt nowoczesnej inżynierii.
Nad mostem pracowało kilka renomowanych firm inżynieryjno-budowlanych, a jego budowa była częściowo finansowana ze środków federalnych. Stworzyło to ogromną presję ze strony opinii publicznej. Nowoczesny, zrównoważony, innowacyjny i będący symbolem walki z ofiarami śmiertelnymi w ruchu drogowym: to wzbudziło wiele oczekiwań. Możliwe, że przez to uwaga wszystkich zaangażowanych była bardziej skupiona na szybkim ukończeniu niż na niezbędnym bezpieczeństwie projektu budowlanego.
Zawalenie się kładki dla pieszych FIU: katastrofa zapowiedziana
Wstawienie mostu stało się medialnym spektaklem. Czego jednak nie uchwyciły kamery: dość szybko pojawiły się pęknięcia w betonie. Szczególnie dotknięty był węzeł łączący płytę pomostu z prętem ukośnym („Węzeł 11/12”). Te pęknięcia zostały nawet sfotografowane i udokumentowane. Niektórzy zaangażowani natychmiast dostrzegli, że uszkodzenia mostu są znaczne i doszło do dyskusji między inżynierami, kierownictwem budowy i inspektorami. Zdali sobie sprawę, że istnieje problem, ale nie jak duży był on w rzeczywistości.
Częściowo zakładano, że pęknięcia betonu są „normalne” w konstrukcjach sprężonych. Odpowiedzialny główny inżynier, zapytany publicznie, oświadczył, że most jest bezpieczny. Fatalna decyzja. Ponieważ uszkodzenia, według późniejszych badań, wskazywały już na postępujące zniszczenie strukturalne. Kładka dla pieszych miała się zawalić. Nikt jednak nie chciał tego widzieć.
Faktycznie, rankiem 15 marca 2018 roku odbyło się spotkanie kilku osób zaangażowanych w projekt mostu. Wspólnie omówili znaczenie pęknięć, możliwe dalsze postępowanie i jak należy sobie z nimi radzić. Wynik: brak zamknięcia ulicy, brak ewakuacji, ale decyzja o naprężeniu prętów sprężających w krytycznym obszarze. Miało to zmniejszyć powstawanie rys.
Problem: Prace te odbywały się dokładnie przy węźle 11/12. A ten był już i tak poważnie uszkodzony. Podczas gdy pracownicy budowlani byli właśnie zajęci ponownym naprężaniem, konstrukcja uległa zniszczeniu. Na całej długości główne przęsło przechyliło się w dół, na odbywający się pod nim ruch uliczny. W ciągu kilku sekund tony betonu legły na ruchliwej ulicy.
Konsekwencje i analiza zawalenia się
Niestety, zawalenie się nie obyło się bez poważnych konsekwencji. Wiele pojazdów zostało pogrzebanych pod gruzami. Łącznie zginęło przy tym sześć osób. Obrazy tragedii obiegły media na całym świecie. Wczesne doniesienia zawierały wiele spekulacji, od błędów konstrukcyjnych, przez wady materiałowe, po błędy konstrukcyjne w zawalonym moście. Temat szybko ucichł na arenie międzynarodowej. W kraju natomiast rozpoczęła się analiza.
Za badanie przyczyn zawalenia się obiektów publicznych w USA odpowiedzialna jest NTSB. Jest to niezależna agencja, która bada wszystkie cywilne wypadki lotnicze oraz poważne katastrofy w transporcie drogowym, kolejowym, wodnym i rurociągowym w USA. Na tej podstawie formułowane są następnie ukierunkowane zalecenia dotyczące bezpieczeństwa, aby zapobiec przyszłym wypadkom w transporcie.
W swoim postępowaniu przypomina zatem Empa w Szwajcarii, która badała na przykład zawalenie się hali basenu w Uster w 1985 roku. O tej katastrofie budowlanej informowaliśmy już w poniższym artykule. Zajrzyjcie tam, jeśli interesuje was ten temat: Zawalenie się krytej pływalni w Uster w 1985 roku .
Wyniki raportu z dochodzenia NTSB z 2019 roku
W 2019 roku ukazał się oficjalny raport z dochodzenia. Główne ustalenie głęboko wstrząsnęło światem specjalistów: przyczyną zawalenia się kładki dla pieszych FIU w Miami były poważne błędy obliczeń i błędy konstrukcyjne. Nośność na ścinanie węzła, który uległ zniszczeniu, została błędnie obliczona. W rezultacie cała konstrukcja była znacznie słabsza niż zakładano.
W rzeczywistości trzeba tu powiedzieć: takie błędy mogą się zdarzyć. Właśnie od tego są różne instancje kontrolne. W przypadku kładki dla pieszych FIU na Florydzie ten właśnie punkt był szczególnie krytyczny. Ponieważ również niezależna kontrola nie wykryła błędu obliczeniowego. NTSB nazywa ten incydent porażką na wielu poziomach, w tym:
- Inżynierowie projektanci
- Inżynierowie inspektorzy
- Komunikacja projektowa
- Zarządzanie ryzykiem
Jeden z prawdopodobnie najważniejszych punktów ekspertyzy: nie doszło do wady materiałowej. Zawalenie się kładki dla pieszych FIU nie było nadzwyczajnym wydarzeniem, ale można było go uniknąć. Nie tylko samo zniszczenie mostu było spowodowane przez człowieka – także konsekwencje dla wszystkich, których pojazdy zostały pogrzebane pod gruzami. Ulica powinna była zostać natychmiast zamknięta, gdy tylko pęknięcia stały się widoczne.
Zawalenie się kładki dla pieszych FIU: dlaczego nikt nic nie zrobił?
Kluczowe pytanie całej katastrofy brzmi: dlaczego pomimo widocznych sygnałów ostrzegawczych nikt nie zatrzymał ruchu? Dlaczego ulica była w ogóle jeszcze otwarta? Odpowiedź jest jednak dość prosta: polegano na ekspertach. A ci byli pod znaczną presją czasu, jaką niósł ze sobą ogromny prestiż projektu. Jakoś to będzie – widziano ryzyko, ale odsunięto je na bok.
Najwyraźniej nikt nie chciał interpretować sytuacji jako nagłego wypadku. Odosobniony przypadek? Niestety nie. Chodzi tu raczej o klasyczny problem dużych projektów: sygnały ostrzegawcze są stopniowo normalizowane. W przypadku innych konstrukcji przecież też się dobrze skończyło. Przypadkiem, w którym takie myślenie zakończyło się podobną katastrofą, było na przykład zawalenie się kilku pomostów łączących w hotelu Hyatt w 1981 roku. Na ten temat również opublikowaliśmy wpis na blogu, który możecie przeczytać tutaj: Katastrofa w hotelu Hyatt Regency w 1981 roku .
Podsumowanie: Zawalenie się kładki dla pieszych FIU 2018
Sam most był bardzo dobrym pomysłem, aby w równym stopniu chronić studentów i kierowców przed kampusem. Innowacyjna technika zachwyciła dzięki spektaklowi medialnemu nie tylko cały region, ale także świat specjalistów. Nowe podejście do budowy mostów możliwie wydajnie i szybko było dobrze przemyślane.
Projekt ostatecznie upadł z powodu błędnych decyzji ludzkich. Sygnały ostrzegawcze, które nie zostały potraktowane poważnie. Odpowiedzialność, która została zlekceważona. Pod względem prawnym ocena zawalenia się była inna niż można by sądzić na pierwszy rzut oka. Konsekwencje miały charakter przede wszystkim cywilnoprawny.
Bliscy sześciu ofiar śmiertelnych oraz liczni ranni otrzymali w ramach ugód łącznie około 102 mln dolarów amerykańskich odszkodowania. A jak wygląda sytuacja z wyrokami karnymi? Nie było ich. Dlaczego, jest dość łatwe do wyjaśnienia. Odpowiedzialność za katastrofę była rozłożona na kilka firm i decydentów. Dlatego też żadna pojedyncza osoba nie mogła być jednoznacznie pociągnięta do odpowiedzialności za zawalenie się.
Zaangażowane biura inżynieryjne ogromnie straciły na reputacji i tym samym zostały faktycznie wykluczone z dalszych ważnych zleceń. Ponadto zawalenie się kładki dla pieszych FIU miało długofalowe konsekwencje dla całej branży. Do dziś służy jako przykład, jak ważne są odpowiednie metody testowania, zarządzanie ryzykiem i postępowanie z sygnałami ostrzegawczymi w projektach infrastrukturalnych. Zarówno w USA, jak i w reszcie świata. Ostatecznie inżynierowie ponoszą ogromną odpowiedzialność. Nie tylko za budynki, które realizują, ale także za ich otoczenie i ludzi, którzy będą z nich później korzystać.
Podobnym przypadkiem zniszczenia konstrukcji było zawalenie się mostu Carolabrücke w Dreźnie w 2024 roku. Temu przypadkowi i ogólnie złemu stanowi mostów w Niemczech przyjrzeliśmy się bliżej w osobnym wpisie na blogu. Jeśli interesuje was ten temat, zajrzyjcie tam: Zaniedbane mosty w Niemczech .