2349x
000182
2025-08-14

Santiago Calatrava: między elegancją a ekstrawagancją

Architekt i inżynier Santiago Calatrava jest jednym z najbardziej znanych architektów naszych czasów. Jego faliste, futurystyczne budowle przyciągają tłumy turystów. Jednak połączenie funkcji architekta i inżyniera w jednej osobie ma również swoje ciemne strony: zbyt wysokie koszty, zbyt długi czas realizacji i niedostateczna jakość. Co się dzieje, gdy perfekcjonizm w budownictwie staje się problemem? Czy estetyka może stać ponad funkcją? W tym artykule przyjrzymy się bliżej Santiago Calatravie i jego dziełom. Zapraszamy do lektury!

Jeszcze w starożytności, w czasach wielkich budowli, takich jak Koloseum w Rzymie, było zwyczajem, że mistrz budowlany odpowiadał za wznoszenie takich monumentów. Do jego zadań należało zarówno zaprojektowanie budynku, jak i planowanie i koordynacja wykonania. W nowoczesnym budownictwie wygląda to inaczej.

Obecnie architektura i inżynieria są od siebie wyraźnie oddzielone. Wynika to głównie z faktu, że oba obszary stały się znacznie bardziej złożone i rozbudowane. Można wręcz powiedzieć, że się od siebie oddaliły, a to niesie ze sobą konsekwencje. Często architekci i inżynierowie nie mają o sobie nawzajem najlepszego zdania. Projekty architektów bywają nie do zrealizowania, a plany wykonawcze inżynierów zawierają zbyt wiele propozycji zmian. Czy w dzisiejszych czasach w ogóle możliwe jest połączenie funkcji architekta i inżyniera w jednej osobie?

Santiago Calatrava to hiszpański architekt, inżynier i rzeźbiarz, który zdecydował się podążać tą właśnie drogą. Stał się znany między innymi dzięki swoim unikalnym, futurystycznym budowlom. Te przypominające rzeźby dzieła sztuki o organicznej formie przyciągają spojrzenia w wielkich miastach na całym świecie.

Budynki Santiago Calatravy są prawdziwymi atrakcjami turystycznymi. I to nie tylko dlatego, że ich dachy często pozostają olśniewająco białe, nawet wiele lat po wybudowaniu. Nowe? Nie. Umyte specjalnym detergentem? Nie! Śnieżnobiałe płytki ceramiczne pokrywają budowle niczym łuski. Piękne. Dopóki nie przyjrzymy się im dokładnie. Ale o tym później.

Innowacyjne budowanie spotyka się z artystycznymi projektami – to gwarancja sukcesu! W tym artykule przyjrzymy się nieco bliżej postaci Santiago Calatravy. Jak zyskał sławę i dlaczego mimo to w niektórych krajach jest uznawany za persona non grata? Zapraszamy do lektury!

Santiago Calatrava: Życie i Edukacja

Santiago Calatrava urodził się 28 lipca 1951 roku w hiszpańskim mieście Valencia w rodzinie o arystokratycznych korzeniach. Najpierw studiował architekturę na Politechnice w Walencji, a następnie inżynierię budowlaną na Politechnice Federalnej w Zurychu. W 1981 roku uzyskał stopień doktora na podstawie pracy poświęconej składalności konstrukcji kratownicowych i założył swoje biuro "Santiago Calatrava AG" w Zurychu. Dwa kolejne biura otworzył w 1989 roku w Paryżu i Walencji.

W 1992 roku otrzymał złoty medal Institution of Structural Engineers. Od 1908 roku medal ten jest przyznawany profesjonalnym inżynierom budownictwa w celu wyróżnienia i promocji ich osiągnięć. Santiago Calatrava do dziś pracuje w Zurychu i Nowym Jorku.

Co sprawia, że budowle Santiago Calatravy są wyjątkowe

Od samego początku jego projekty wzbudzały sensację. Inspiruje się naturą – a natura jest nieustannie w ruchu. Nic więc dziwnego, że w swoje budowle wkomponowuje elementy ruchome, nawiązujące do ruchów zwierząt lub ludzkiej anatomii. W swoich projektach zazwyczaj stawia na harmonijne połączenie różnych materiałów, najczęściej stali, betonu i szkła.

Trudno znaleźć europejską metropolię, która nie zwróciła się jeszcze do Santiago Calatravy z zapytaniem o realizację obiektu w swoim centrum. Jego dzieła cieszą się popularnością, ponieważ przyciągają uwagę – formą, kolorem i materiałem.

Aby przybliżyć temat nieco dokładniej, wybraliśmy kilka jego najbardziej znanych budowli. Co czyni je wyjątkowymi? Co jest charakterystycznego dla obiektów zaprojektowanych przez Santiago Calatravę?

Kiedy myślimy o budowlach Calatravy, pierwsze skojarzenie to zapewne Ciudad de las Artes y las Ciencias w Walencji: skomplikowana nazwa dla imponującego centrum kultury i nauki. Futurystyczny kształt ma przywodzić na myśl morskie stworzenie, a dzięki płynnym liniom obiekt wydaje się niemal żywy.

Od morza aż po niebo prowadzi z kolei wzrok, gdy patrzymy na Milwaukee Art Museum. Dach natychmiast przyciąga spojrzenia, a najlepsze jest to, że białe skrzydła są naprawdę ruchome. Nic więc dziwnego, że jest to jedno z jego "'z najbardziej rozpoznawalnych dzieł.

Santiago Calatrava stworzył jednak nie tylko muzea i inne obiekty kulturalne. Zaprojektował i wybudował wiele obiektów transportowych i komunikacyjnych. Mosty, dworce kolejowe czy stacje metra - dzięki płynnym liniom i wyszukanym rozwiązaniom technicznym nawet najbardziej codzienna budowla jego autorstwa staje się imponującym dziełem sztuki.

Najlepszym przykładem jest chyba World Trade Center Transportation Hub w Nowym Jorku, znany również jako „Oculus”. Nietypowy kształt obiektu od razu przyciągnął uwag mediów. Jednak ten i kilka innych jego projektów spotkały się nie tylko z uznaniem.

Santiago Calatrava: Krytyka i kontrowersje

Budowle spod ręki Santiago Calatravy od dziesięcioleci są gwarancją sukcesu. Turyści uwielbiają te ekstrawaganckie budynki o żywych formach. Gdy jednak przyjrzymy się nieco bliżej historii projektów Calatravy, szybko natrafimy na doniesienia medialne ukazujące inną stronę tej gwiazdy architektury.

Podwójne koszty budowy, duże opóźnienia i wręcz arogancki stosunek do inwestorów - takich nagłówków jest wiele. Krytyka architektów w mediach nie jest niczym niezwykłym. Podobnie było w przypadku Zahy Hadid, którą przedstawialiśmy w innym wpisie na blogu. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, artykuł znajdziecie tutaj Zaha Hadid - Blog .

Czy zatem krytyka Santiago Calatravy, architekta i inżyniera, który zdobywał zlecenia na całym świecie była uzasadniona? Najwyraźniej tak. Oczywiście błędy się zdarzają - w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli jednak wpadki i problemy się mnożą, można śmiało mówić o tym, że praca nie była wykonana należycie. Oto kilka przykładów.

Budowle Calatravy: Między podziwem a wpadką budowlaną

Jako jeden z najbardziej znanych architektów naszych czasów Santiago Calatrava realizował zlecenia na całym świecie. Każde większe miasto, które coś znaczy, może pochwalić się przynajmniej jednym z jego rzeźbiarskich projektów.

Zacznijmy jednak od jego rodzinnego kraju. To właśnie tutaj Calatrava spotkał się z największą krytyką, częściowo z powodu poważnych wad jego budowli. Sprawy zaszły tak daleko, że w 2012 roku musiał zamknąć swoje biuro w Walencji. Ale po kolei.

Projekty w Hiszpanii i Portugalii

Najbardziej znane budowle Santiago Calatravy to wyraziste, monumentalne obiekty, które swoją płynną formą wyróżniają się na tle każdego miasta. Początkowo architekt i inżynier projektował głównie mosty, na przykład kładki dla pieszych. I już wtedy kierował się zasadą: im bardziej prestiżowo i monumentalnie, tym lepiej.

Most Alamillo w Hiszpanii

Międzynarodową sławę zyskał dzięki mostowi Alamillo (Puente del Alamillo) w Hiszpanii. Jest to most podwieszany, rozpięty nad rzeką Gwadalkiwir, w stolicy Andaluzji, Sewilli. Calatrava zaprojektował ten przypominający harfę most na Expo 1992, wyznaczając nowe standardy w technologii budowy mostów.

Most Alamillo był pierwszym mostem wantowym na świecie, który nie miał lin kotwiących do podłoża. Początkowo planowano most podwójny, ale już na etapie projektu okazało się, że jeden most jest droższy i bardziej skomplikowany niż się spodziewano. Ten schemat powtarzał się w większości jego budowli. W efekcie powstał tylko jeden most, który i tak robi ogromne wrażenie.

Miasto Sztuki i Nauki

(Ciutat de les Arts i les Ciències, Walencja)

Jednym z największych projektów Calatravy, wspomnianym na początku artykułu, jest Miasto Sztuki i Nauki w Walencji. Jest to park i zespół budynków zaprojektowany przez Calatravę wspólnie z hiszpańskim architektem Félixem Candelą. Prace budowlane rozpoczęto w 1991 roku, a siedem lat później uroczyście otwarto pierwszy z budynków. Od tej pory kompleks uchodzi za symbol miasta.

Częścią tego centrum kultury i nauki była na przykład budynek opery Palau de les Arts Reina Sofía, który udało się otworzyć w 2006 roku. Forma budowli od razu przyciąga wzrok. Uwagę zwraca przede wszystkim wąski dach, który wygląda po prostu niezwykle. Budynek ze swoimi zakrzywionymi elewacjami ma powierzchnię liczącą ok. 40 000 m². Do dziś uchodzi za operę o największej kubaturze na świecie.

Cztery sale oferują łącznie około 3800 miejsc. Przy całkowitej powierzchni 40 000 m² spodziewalibyście się trochę więcej? Dla porównania: w dużej małej sali Elbphilharmonie w Hamburgu znajduje się w zależności od ustawienia sceny do 2700 miejsc, czyli wcale nie tak dużo mniej. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o filharmonii, symbolu Hamburga, zajrzyjcie tutaj: Elbphilharmonie w Hamburgu .

Pojemność sal nie była jedynym powodem, dla którego opera w Walencji spotkała się z krytyką. Uznaje się ją za zbyt dużą, zbyt monumentalną. Koszty budowy, wynoszące ok. 1,2 mld. euro, przekroczyły planowany budżet czterokrotnie. Na dodatek wygląd tej rzeźbiarskiej budowli ma swoje wady.

Ze względu na nietypowy kształt prace konserwacyjne były nie tylko skomplikowane, ale też bardzo kosztowne. Duża część powierzchni poza salami była całkowicie nieużyteczna. Ponadto pod koniec 2013 roku zaczęła się kruszyć elewacja. Części ceramicznych okładzin odrywały się i spadały na ziemię. Dopiero po odtworzeniu elewacji opera została ponownie udostępniona publiczności.

Władze miasta wytoczyły proces architektowi i inżynierowi - i wygrały. Calatrava został zobowiązany do zwrotu kosztów, a projekt do dziś stanowi symbol przewymiarowanych prestiżowych budowli.

Pałac Kongresowy (Palacio de Congresos), Oviedo

Gdy mowa o najbardziej imponujących budowlach Calatravy, nie może zabraknąć Pałacu Kongresowego w hiszpańskim Oviedo. Został on wybudowany na bezpośrednie zamówienie hiszpańskiej rodziny królewskiej i nazwany na cześć księżniczki Letizii, małżonki ówczesnego następcy tronu.

Pałac składa się z trzech części. Pod ziemią znajdują się miejsca parkingowe i duży pasaż handlowy, gdzie odwiedzający mogą pospacerować. Wzrok przyciąga centralna część pałacu, przykryta wielką kopułą. Odbywają się tu zebrania i wystawy.

Całość otacza zabudowa w kształcie litery U. Znajduje się tu hotel z około 150 pokojami oraz powierzchnie biurowe. W filarach zabudowy umieszczono windy. Szczególną atrakcję miał stanowić ruchomy dach, podkreślający organiczną formę budynku. Jednak nie wszystko przebiegło zgodnie z planem.

Początkowo budowa przeciągnęła się o 4 lata i była znacznie droższa niż planowano. Czyli w zasadzie nic nadzwyczajnego. Jak wiadomo, duże projekty rzadko mieszczą się w planowanym budżecie. W naszym wpisie o Duże projekty budowlane w Niemczech przyjrzeliśmy się nieco bliżej przyczynom. Zachęcamy do przeczytania!

W przypadku Pałacu Kongresowego pojawiły się jednak kolejne problemy. W trakcie budowy w 2006 roku zawalił się dach. Powód: błędny montaż? Zwykły pech? Nie, to błąd konstrukcyjny po stronie Santiago Calatravy, jak orzekł hiszpański sąd w 2014 roku. Zawalenie się dachu spowodowało 3,4 mln euro dodatkowych kosztów. To jednak nie koniec. Spółka Jovellanos XXI wydała dodatkowo 6,95 mln euro na to, by dach zaprojektowany przez Calatravę był ruchomy, tzn. mógł się poruszać. Z powodu problemów z hydraulicznym systemem przesuwania plan ten jednak się nie powiódł.

Rezultat: po odliczeniu jeszcze należnych honorariów około 3 mln euro odszkodowania, które Calatrava musiał zapłacić. Poważnie nadszarpnęło to jego reputację w Hiszpanii, a także na arenie międzynarodowej. Było jasne, że przy tak wysokich honorariach, jakie pobierało jego biuro, takie błędy nie powinny się zdarzać.

Nawet dziś opinie na temat pałacu są raczej podzielone. Wielu odwiedzających zachwyca się jego estetyką, jednak inni zauważają, że budynek w ogóle nie pasuje do pejzażu miasta Oviedo. Wśród historycznych budowli, wydaje się wyraźnie nie na miejscu. Na dodatek spore części pozostają puste, szczególnie w pasażu handlowym. Zdecydowanie szkoda, ale też było to do przewidzenia.

Również utrzymanie tak wielkiej budowli wymaga mnóstwa czasu i pieniędzy. Dobrze podsumowuje to opinia jednej z odwiedzających osób : Czy prestiżowy wygląd budynku powinien mieć pierwszeństwo przed funkcjonalnością i dopasowaniem do otoczenia?

Budowle Calatravy na świecie

Niewielu architektów budzi takie kontrowersje jak Santiago Calatrava. Jego faliste konstrukcje wyznaczały standardy w największych miastach świata. I pomimo regularnej krytyki wciąż otrzymywał kolejne zlecenia. Także w Stanach Zjednoczonych.

Hala główna „Oculus”, Nowy Jork

Zlecenie emocjonalnie i monumentalnie ważne dla Calatravy: Miał zaprojektować halę główną dla One World Trade Center Transportation Hub w Nowym Jorku. Ponieważ miała ona być elementem upamiętnienia ataku na World Trade Center, było jasne, że musi to być coś wyjątkowego. Coś wyrazistego, wielkiego i spektakularnego. Calatrava podjął się tego zadania.

Dziś, odwiedzając One World Trade Center w Nowym Jorku, nie sposób przeoczyć stacji. Ten charakterystyczny budynek ze swoimi lśniącymi białymi żebrami ma przywodzić na myśl białą gołębicę rozpościerającą skrzydła. Dach otwiera się i wpuszcza światło słoneczne w każdą rocznicę tragedii, dokładnie o 10:28 – godzinie, w której nastąpił atak.

Brzmi pięknie, prawda? Czy zatem Calatrava zaprojektował wreszcie budynek, któremu nie można niczego zarzucić? Byłoby miło, ale to mało prawdopodobne. Również ten obiekt nie uniknął uzasadnionej krytyki. Przede wszystkim: cały proces budowy zajął 12 lat, a więc o wiele dłużej niż przewidywano. Zakładano, że potrwa dwa-trzy lata. Także koszty budowy, sięgające niemal 4 miliardów dolarów, sprawiają, że jest to chyba najdroższy dworzec na świecie, podczas gdy pierwotny budżet przewidywał połowę tej kwoty. Czy jednak ten olbrzymi wydatek rzeczywiście się opłacił?

Hala Oculus jest niewątpliwie efektowna – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Duża ilość szkła sprawia, że mimo pełnienia funkcji hali dworcowej jest bardzo otwarta i przyjazna. Bez porównania ze zwykłymi dworcami. Jednak, jak to często bywa z budowlami Calatravy, diabeł tkwi w szczegółach.

Na przykład: to logiczne, że tak ważny dworzec jest licznie odwiedzany. Każdego dnia wchodzi i wychodzi z niego wiele tysięcy osób. Problem w tym, że do peronów prowadzi nie tylko niewiele schodów, ale w dodatku są one zdecydowanie zbyt wąskie. Gdy jest się ściśniętym jak sardynki w puszce, trudno zachować orientację. Dodatkowo kilka lat temu w wyniku uszkodzenia mechanizmu otwierania zaczął przeciekać dach. Do budynku dworca, wartego 4 miliardy dolarów, padał deszcz. Można sobie wyobrazić, jak skomplikowana i kosztowna była naprawa.

Inne problemy z budowlami Calatravy

Można by jeszcze długo wymieniać, ale zarzuty w większości byłyby te same: zbyt wysokie koszty, zbyt długi czas budowy. To główne problemy, z jakimi zwykle muszą się mierzyć inwestorzy Santiago Calatravy. Są jednak także inne. Często są to drobnostki, czasami większe wpadki. Oto kilka z nich:

  • W budynku opery w Mieście Sztuki i Nauki w Walencji scena nie jest widoczna ze wszystkich miejsc
  • Szklane płyty mostów w Wenecji, Murcii i Bilbao były śliskie i wymagały pokrycia warstwą antypoślizgową.
  • W muzeum nauki w Walencji brakowało toalet
  • Wysokie koszty utrzymania ruchomej złotej rzeźby w Madrycie (jedna czwarta całego budżetu miasta przeznaczonego na 2000 zabytków)
  • Uszkodzenia spowodowane przez wodę z dekoracyjnych stawów, w których miały się odbijać budynki

Z drugiej strony można powiedzieć, że przynajmniej każde z tych miast dzięki obiektowi autorstwa Calatravy ma coś wyjątkowego. Ale czy faktycznie? W rzeczywistości wiele budynków reklamowanych jako wyjątkowe jest do siebie bardzo podobnych. Zastygłe w ruchu wielofunkcyjne hale lub centra kongresowe znajdują się w Oviedo, Walencji i na Teneryfie. Projekt, język formalny są do siebie uderzająco podobne. To samo dotyczy łukowatych mostów w Barcelonie, Bilbao i Sewilli.

Wniosek dotyczący Santiago Calatravy

Co robi Santiago Calatrava dzisiaj? Wciąż pracuje w swoich biurach w Zurychu i Nowym Jorku. Nadal otrzymuje zlecenia. W swojej ojczyźnie, w Hiszpanii stał się persona non grata, szczególnie od czasu kryzysu gospodarczego w Hiszpanii. W 2006 roku gospodarka zaczęła się chwiać, a w 2008 pękła bańka na rynku nieruchomości. Nic dziwnego, że pełne przepychu budowle Calatravy w tym czasie popadły w niełaskę. W wyniku kryzysu i postępowań sądowych w 2012 roku zamknął swoje biuro w Walencji.

Jego współpracownicy są w dużej mierze niewidoczni, na każdym jego budynku widnieje marka Calatrava. Nic nie wiadomo również o uczniach, którym mistrz przekazywałby swoją wiedzę. Czy era białych, monumentalnych budowli zakończy się wraz z nim? Czas pokaże.

Elegancja i ekstrawagancja – oba te określenia pasują do Santiago Calatravy. Nie ma wątpliwości, że budowle Calatravy są ponadprzeciętne, monumentalne i imponujące. Jednak gorąca dyskusja wokół tego architekta i inżyniera stawia przed nami ważne pytanie dotyczące roli współczesnej architektury w społeczeństwie: Czy estetyka może przeważać nad funkcjonalnością?

Oczywiście – budowle, które mają uczynić całe miasto atrakcyjnym, jak w tzw. efekcie Bilbao, muszą robić wrażenie. Jednak większość miast, w których znajdują się budowle Calatravy, wcale tego nie potrzebuje. Byłoby dużo lepiej, gdyby nowo powstające obiekty nawiązywały do stylu otoczenia i historii danego miejsca.

Dobrym przykładem jest Filharmonia nad Łabą w Hamburgu, której twórcom udało się znakomicie połączyć historyczne stare miasto z nowoczesną architekturą: zabytkowy spichlerz posłużył tu jako cokół, tworząc spójną całość ze szklaną bryłą, której przypominający fale kształt nawiązuje do znaczenia rzeki Łaby. Nowoczesność spotyka się tu z tradycją. Wszystko idealnie do siebie pasuje i opowiada historię.

W przypadku budowli Calatravy wydaje się, jakby architekt traktował swoje projekty jak markę, wciskając je w pejzaż miasta, nawet jeśli zupełnie do niego nie pasują. Brak tu nawiązania do indywidualnego otoczenia. Szczególnie wyraźne widać to na przykładzie Pałacu Kongresowego w Oviedo. Nowoczesna, lśniąca biel z okazałym dachem kompletnie nie pasuje do miasta. Sprawia wrażenie obcego elementu - i podobnie jest w przypadku wielu jego dużych prestiżowych realizacji.

Bez wątpienia architekci są również artystami - w szczególności Calatrava. Projektuje on swoje obiekty krok po kroku, wychodząc od organicznych form i tworząc pierwsze szkice w postaci akwareli, które są również publikowane. Opanował swoje rzemiosło. Jednak aby zrealizować udany projekt, samo bycie architektem i inżynierem nie wystarcza.

Brakuje tu indywidualnych rozwiązań, gotowości do poznania charakteru danego miasta. Czasu. Znalezienia odpowiedzi na pytanie: jakiego reprezentacyjnego obiektu potrzebuje miasto, a nie: jaki budynek będzie wyglądać najbardziej spektakularnie i prestiżowo. Gdy ta efektowna, rzekomo unikatowa sztuka staje się wtórna – a tak jest w przypadku niektórych spośród jego budowli, które są do siebie tak naprawdę podobne – nie spełnia zamierzonego celu.

Jeśli przyjrzymy się licznym raportom i wyrokom sądowym dotyczącym Calatravy, wyłania się dość jednoznaczny obraz. W rezultacie można stwierdzić, że architekci tacy jak Santiago Calatrava w pewnym stopniu przyczynili się do tego, że cała ich profesja"' spotyka się z nieufnością ze strony branży budowlanej. Chcą zbyt wiele, zbyt dużych, zbyt drogich i niepotrzebnie pompatycznych realizacji.

Lepiej budować konwencjonalnie – z betonu, w kształcie prostopadłościanu, nudno. A jednak architektura ma do zaoferowania znacznie więcej. Dziś nie musimy wybierać między tym, czy budynki mają dobrze wyglądać, czy spełniać swoją funkcję. Istnieje wiele nowoczesnych podejść, umożliwiających połączenie estetyki z funkcjonalnością i zrównoważonym rozwojem. Trzeba tylko chcieć się na nie otworzyć.

Sens i cel wznoszenia budowli zdają się czasem umykać nie tylko Calatravie, ale także innym przedstawicielom branży budowlanej. Budynki służą ludziom. Nie jakiemuś wyższemu, monumentalnemu celowi, nie ego jednej osoby czy grupy. Chodzi o to, aby ludzie czuli się w nich dobrze – bez względu na to, czy przebywają w nich krótko jako podróżni, czy jako odwiedzający, mieszkańcy czy pracownicy biurowi. Od zawsze przeciwstawia się sobie dwie zasady nowoczesnego budownictwa: w jednej na pierwszy plan wysuwa się estetyka, w drugiej - funkcjonalność. Spójrzmy jednak na to inaczej: w obu przypadkach często całkowicie zaniedbywany jest ten drugi aspekt.

Jaki jest pożytek z budynku, który dobrze wygląda, ale jest niepraktycznie podzielony i drogi w utrzymaniu? Jaka jest korzyść z obiektu, który jest funkcjonalny i stosunkowo niedrogi w budowie i eksploatacji, jeśli nie przyciąga odwiedzających? Oba obszary – estetyka i funkcjonalność – muszą ze sobą współgrać. Jako architekt i inżynier Calatrava powinien bez trudu łączyć te dwa aspekty, skoro zna oba punkty widzenia.

Na przyszłości życzylibyśmy sobie, aby branża budowlana znów w większym stopniu współpracowała ze sobą, zamiast działać przeciwko sobie. Architektura jest i pozostanie usługą i bazą dla dalszej pracy innych. Wolność artystyczna w obrębie wcześniej ustalonych ram – innym wielkim architektom, takim jak Norman Foster czy Zaha Hadid udało się to osiągnąć, i to z równie spektakularnymi efektami.


Autor

Jako copywriter w dziedzinie marketingu, Ruthe jest odpowiedzialna za tworzenie kreatywnych tekstów i ciekawych tytułów.



;